"Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne."

Ewangelia wg. Św. Jana 3, 16

"Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony."

Ewangelia wg. Św. Jana 3, 17

"Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości. Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce."

Ewangelia wg. Św. Jana 10, 10-11

"Nie lękaj się, bo jestem z tobą."

Księga Izajasza 43, 5

"Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach."

Dzieje Apostolskie 2, 42

"...zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus."

List do Efezjan 2, 20

"(...) [piszę], byś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy."

1 List do Tymoteusza 3, 15

"I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie."

Apokalipsa Św. Jana 22, 17

"I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała."

Ezechiel 36, 26

"My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował."

1 List Św. Jana 4, 19

"Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością."

1 List Św. Jana 4, 8

"Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie..."

Księga Izajasza 54, 10

"Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie."

Księga Izajasza 49, 15

"Ukochałem cię odwieczną miłością..."

Księga Jeremiasza 31, 3

"Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże!"

Psalm 42, 2

"Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu"

Ewangelia wg Św. Marka 16, 15

"Sławcie PANA, bo jest dobry, bo Jego łaska na wieki."

Psalm 118, 1

"Pan wyprowadził lud swój z radością, z weselem wywiódł swoich wybranych. Alleluja!"

Psalm 105, 43

"Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się nim i weselmy."

Psalm 118, 24

"Duch Pański spoczywa na Mnie, posłał Mnie, abym ubogim głosił dobrą nowinę."

Księga Izajasza 61,1

"Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?"

Ewangelia wg. Św. Jana 11, 26
«
»
  • AulaPawla6Chlopaki.JPG
  • BashMateusz.JPG
  • Dzieci1Komunia.JPG
  • EdytaAsia.JPG
  • EdytaMateuszinni pociag.JPG
  • EustonChlopaki.JPG
  • Felixstowe.JPG
  • GrazynkaEdyta.jpg
  • grupa5.jpg
  • LaSaletteKamel.JPG
  • SevenSistersPark.JPG
  • StefanSandra.jpg
  • StIgnatius01.JPG
  • Supermeni.JPG
  • TheAngelsBand.JPG
  • TrzyMinistrantki.JPG

Odwiedza nas 38 gości.

Spowiedź i komunia święta osób żyjących w związkach niesakramentalnych

pobierz artykuł

Wojciech Nowak SJ

SPOWIEDŹ I KOMUNIA ŚWIĘTA OSÓB ŻYJĄCYCH W ZWIĄZKACH NIESAKRAMENTALNYCH [1]

Kwestii przystępowania do sakramentów świętych Jan Paweł II poświęcił w swojej adhortacji „Familiaris consortio”[2] dwa następujące po sobie akapity numeru 84. W pierwszym z nich wyjaśnia, dlaczego osoby żyjące w związkach niesakramentalnych nie mogą być dopuszczone do Komunii św. W drugim natomiast formułuje warunki, których spełnienie otwierałoby drogę do sakramentów. Papież wskazuje na dwa specyficzne dla tej sytuacji warunki: skrucha i żal za rozpad sakramentalnego związku i za niedochowanie wierności małżeńskiej będącej znakiem przymierza Chrystusa z Kościołem; decyzja na życie w czystości, czyli powstrzymanie się od praw, które przysługują jedynie małżonkom. Ten ostatni warunek wchodzi w grę dopiero wtedy, gdy nie można uczynić zadość obowiązkowi rozstania się. Dlatego wymogu wstrzemięźliwości seksualnej nie należy rozumieć jako swoiście pojętej legalizacji związków niesakramentalnych czy też zielonego światła dla tego typu relacji. Oczywiście, oprócz wspomnianych warunków istnieje obowiązek zadośćuczynienia współmałżonkowi, dzieciom oraz tym wszystkich, którzy ucierpieli na skutek rozpadu pierwszego małżeństwa. Jest to jeden z pięciu warunków ogólnych przystąpienia do sakramentu pokuty. Jakie racje mogą uzasadniać pozostanie ze sobą osób nie związanych ślubem kościelnym?
Najpoważniejszym powodem uniemożliwiającym rozstanie się jest potomstwo pochodzące z nowego związku (chodzi także o dzieci adoptowane). Dzieci mają prawo do obojga rodziców, których obecność pod jednym dachem i atmosfera rodzinna są niezbędnymi warunkami do ich prawidłowego rozwoju. Wychowanie potomstwa zostało wskazane przez papieża jedynie tytułem przykładu, z czego należy wnioskować, że mogą istnieć także inne racje usprawiedliwiające pozostanie razem, takie jak podeszły wiek, choroba, wspólny dom, długi „staż cywilny” i niemożność odbudowania pierwszego małżeństwa (nierzadko druga strona też jest już z kimś związana) itp. W każdym jednak przypadku musi istnieć minimum zainteresowania i odpowiedzialności za los sakramentalnego małżonka, któremu obok pamięci przed Bogiem w modlitwie strona winna jest życzliwe zainteresowanie i gotowość przyjścia z konkretną pomocą, jeżeli będzie jej potrzebował.
Czy seks jest rzeczywiście taki ważny – pyta Jerzy Grzybowski – i zaraz odpowiada – gdyby nie był taki ważny, to by się o nim tyle nie mówiło.[3] Akt małżeński to nie tylko sprawa anatomii i fizjologii. O ile jest przeżywany w pełni po ludzku angażuje całego człowieka we wszystkich jego wymiarach. Dar ciała we współżyciu fizycznym – wyjaśnia Jan Paweł II – jest realnym symbolem oddania się całej osoby (FC, nr 80). Dlatego współżycie zarezerwowane jest jedynie dla małżonków, stanowi pieczęć ich przysięgi, wzajemnego oddania do końca życia. Zawiera ono w sobie coś niepowtarzalnego, dlatego nie można okazać miłości w sposób równie pełny i autentyczny innej osobie, o ile żyje „owa pierwsza”. Jest jeszcze inny aspekt całej sprawy. Współżycie dotyka wymiaru sacrum w człowieku (1 Kor 7,15-20). Nikt z nas nie należy wyłącznie do siebie. Należymy przede wszystkim do Boga i najgłębszy wymiar człowieczeństwa jest zarezerwowany głównie dla Niego. Dopiero przysięga małżeńska złożona przed ołtarzem daje prawo do tak głębokiej ingerencji w intymność drugiego człowieka, wymaga niejako Bożej „autoryzacji” (1 Kor 3,16-17). Relacja małżeńska staje się wtedy znakiem przymierza pomiędzy Bogiem i ludźmi i nabiera waloru sakramentalnego. Współżycie seksualne poza kontekstem małżeńskim jest swoistą profanacją, zarówno obrazu Bożego w człowieku jak i samej miłości, która winna być z Boga (J 4,7). A więc, powstrzymanie się od współżycia cielesnego w przypadku związku niesakramentalnego oznacza respektowanie miejsca należnego Bogu oraz jest wyrazem miłości do drugiego człowieka, umożliwiając mu w ten sposób pełny kontakt z Bogiem na drodze sakramentalnej. Wstrzemięźliwość w tym zakresie może też przybrać charakter ekspiacji za grzechy popełnione przeciwko miłości.
Zobowiązanie do życia w czystości podejmują zainteresowani wobec kapłana pełniącego w danym momencie rolę spowiednika (proboszcza, rekolekcjonisty czy innego duszpasterza). Niepotrzebna jest natomiast, jak sugerują niektórzy, żadna deklaracja składana na piśmie. Można mówić jedynie o obowiązku poinformowania proboszcza o podjętej decyzji, by nie stawiać go w kłopotliwych sytuacjach. Na ogół, w zależności od wieku i sytuacji zainteresowanych, proponuje się dłuższy lub krótszy okres próby, by deklaracja składana przy spowiedzi była poprzedzona praktyką życia.
Ci, których dotyczy ten problem, niekiedy podnoszą kwestię, czy nie mamy tutaj do czynienia z jakąś szczególną restrykcją Kościoła w stosunku do tej kategorii osób? Dlaczego ten sam grzech w ich sytuacji jest niewybaczalny, a w przypadku niewiernego małżonka z rozgrzeszeniem nie ma problemu, byleby tylko trwał w sakramentalnym związku? Przyznam, że taka licytacja grzechów nie ma sensu. Grzech jest przede wszystkim wykroczeniem przeciwko Bogu (Ps 51,6), zerwaniem przymierza z Nim, i dyskusja, co Boga bardziej obraża, jest trochę nie na miejscu. Z pewnością trwanie w związku niesakramentalnym nie jest najcięższym przewinieniem, jakiego może dopuścić się człowiek. Należy jednak pamiętać, że jednym z podstawowych warunków uzyskania rozgrzeszenia jest postanowienie poprawy. Jeżeli człowiek spowiadający się ze zdrady małżeńskiej nie chce zerwać relacji, która prowadzi go do grzechu, nie może uzyskać rozgrzeszenia. Zatem, w obu przypadkach, związku niesakramentalnego i zdrady małżeńskiej, przeszkodą na drodze do uzyskania rozgrzeszenia jest nie tyle ciężar grzechu, ile postawa, stan trwania w nim, który w pierwszej z wymienionych sytuacji, przyjmuje stałą formę życia, utrwaloną najczęściej także w postaci cywilno-prawnej. Dlatego niemożność rozgrzeszenia ze strony kapłana nie wynika z jakiejś kategorii grzechów zastrzeżonych, lecz z wewnętrznej logiki sakramentu pokuty, a mianowicie z braku woli zerwania z sytuacją, która jest sprzeczna z prawem Bożym. Sakrament pojednania ma o tyle sens, o ile jest autentycznym nawróceniem.
Niektórzy duszpasterze wskazują na jeszcze jeden warunek, jaki powinni spełnić żyjący w związkach niesakramentalnych, by w pełni uczestniczyć w Eucharystii, a mianowicie uniknięcie zgorszenia wśród wiernych. Oznaczałoby to w praktyce przystępowanie do Komunii św. poza granicami parafii[4]. Warto jednak zauważyć, że w dokumencie papieskim argument ten podany jest w akapicie wyjaśniającym zasadniczą niemożność dopuszczenia do Komunii św. osób żyjących ze sobą bez ślubu kościelnego i mowa jest nie o zgorszeniu, ale o niebezpieczeństwie wprowadzenia w błąd lub spowodowania zamieszania wśród wiernych co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa (FC, nr 84). Natomiast w akapicie następnym, omawiającym warunki, których spełnienie otwierałoby drogę do sakramentów, zagadnienie to jest pominięte. Z kolei Kongregacja Nauki Wiary w „Liście do biskupów Kościoła katolickiego na temat przyjmowania Komunii św. przez wiernych rozwiedzionych żyjących w nowych związkach” (Rzym 1994) w nr. 4 po zacytowaniu fragmentu z „Familiaris consortio” dodaje zdanie o obowiązku uniknięcia zgorszenia. Błąd, zamęt czy zgorszenie mogą wystąpić jedynie w przypadku braku wystarczającej wiedzy wśród wiernych czy rozeznania co do konkretnej sytuacji. Warto w tym kontekście zapytać, czy nie należałoby raczej skupić się na formacji świadomości wiernych, co do nauki Kościoła na ten temat, aniżeli obawiać się niebezpieczeństwa zgorszenia? Jak się okazuje, problem związków niesakramentalnych wśród katolików wcale nie jest mały, a apel papieski o włączenie tych osób w zasięg oddziaływania duszpasterskiego skierowany jest do całej wspólnoty wiernych. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienia z pewną niekonsekwencją. Z jednej strony uznaje się, że niektóre osoby spełniają warunki, by mogły mieć pełny przystęp do Boga, z drugiej zaś spycha się je do podziemia, utwierdzając w przekonaniu, że nie są pełnoprawnymi katolikami.
Ponadto należy pamiętać, że jeżeli ktoś zostaje dopuszczony do sakramentów, pozostając w związku niesakramentalnym, oznacza to, że nie może uczynić zadość obowiązkowi rozstania się. A zatem zawsze mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową, a nie z jakimś wybiegiem, pozwalającym na kościelną legalizację związków pozamałżeńskich. Poza tym, moim zdaniem, nie należy obawiać się, że poinformowanie zainteresowanych o wspomnianych warunkach, spowoduje masowy napływ penitentów spod tego znaku. Praktyka duszpasterska pokazuje, że spełnienie warunku, jakim jest decyzja na bratersko-siostrzany styl życia, okazuje się dla wielu zbyt trudne, chociaż zdarzają się także osoby bardzo młode, u których głód Boga zwycięża i sprawy religijne zostają postawione w centrum ich życia.
Nawet w przypadku nieuzyskania rozgrzeszenia, osoby nie powinny odchodzić od konfesjonału z poczuciem dyskryminacji i odrzucenia. Przede wszystkim winny być dokładnie poinformowane o przyczynach niemożności uzyskania rozgrzeszenia w obecnym stanie oraz o warunkach, jakie należałoby spełnić, by stało się to możliwe w przyszłości. Po wtóre, winny odchodzić z nadzieją, że droga do Boga nie została przed nimi zamknięta i że z Bożą pomocą wszystko jest możliwe.
Sakramenty, chociaż są szczytową formą zjednoczenia z Bogiem tu na ziemi, i chociaż życie chrześcijańskie z nich wypływa i do nich winno zmierzać, nie wyczerpują jednak całego bogactwa relacji człowieka z Bogiem. Wiary nie można traktować na zasadzie „albo sakramenty, albo nic”. Gdy niemożliwa jest „normalna” droga do Boga, należy szukać innych dróg, zawsze jednak w ramach tego samego Kościoła. Troską Jana Pawła II jest, by te osoby nie czuły się odłączone od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei. (FC, nr 84).

Dopowiedzenia
To nie jest tak, że skoro rozwody stały się codziennością to Kościół ludziom w nowych związkach proponuje życie jak brat z siostrą. Taka forma życia jest rozwiązaniem jedynie w sytuacji, gdy nie można uczynić zadość obowiązkowi rozejścia się, jak chociażby ze względu na zobowiązania wobec dzieci, które pojawiły się w tych związkach. Ale i w takich sytuacjach może pojawić się trudność, gdy jedna strona jest zdecydowana na życie we wstrzemięźliwości, a druga czuje się niegotowa. Człowiek ma prawo do pełnej relacji z Bogiem, ale z drugiej strony, zawsze jest pewna odpowiedzialność wynikająca z tego, że ktoś dobrowolnie związał się z drugą osobą, zaingerował w jej życie. Jednak nawet i w takiej sytuacji należy pytać o miłość, tzn. o dobro bliźniego: „nie chcę uczynić niczego, co z mojej strony zamykałoby ci drogę do Boga, bo wiem, że jest to dla ciebie ważne, a mi właśnie chodzi o ciebie, zależy mi na twoim dobru”. Związek niesakramenentalny jest sprzeczny z Ewangelią i nie znajdziemy tutaj idealnych, w pełni satysfakcjonujących rozwiązań, gdy ktoś chce w nim trwać.
Co to znaczy życie razem we wstrzemięźliwości?
Kwestie płciowości i intymności w każdych okolicznościach wymagają wiele taktu. Nie należy udzielać tutaj szczegółowego instruktażu. Myślę, że można poprzestać na określeniu wymogu dwóch osobnych łóżek w dwóch pokojach, o ile ten ostatni warunek także jest możliwy do spełnienia. Niektórzy dopytują się do jakiego stopnia mogą sobie okazywać czułość i sympatię. Odpowiedź na pytanie o granice czułości jest wyraźna: tak, jak wobec rodzonej siostry czy rodzonego brata. Także w relacji bratersko-siostrzanej czy przyjacielskiej, jest miejsce na pewną dozę czułości, ale na pewno nie na namiętność czy zachowania do niej prowadzące. Wszelkie gesty rozbudzające namiętność należy wykluczyć. Zdarzają się i tacy, którzy chcieliby, by podać im szczegółowy katalog gestów dozwolonych i niedozwolonych. Pozostaję przy sformułowaniu i regule: „jak brat z siostrą”. Reszta jest kwestią sumienia i odpowiedzialności.


[1] Tekst jest fragmentem artykułu tego samego autora pt. „Ewangelia, rozwody, związki niesakramentalne” opublikowanego w dwóch częściach w Przeglądzie Powszechnym (cz. 1: PP 7-8/2002 s. 13-26; cz. 2: PP 9/2002 s. 255-266).

[2] Jan Paweł II, Familiaris consortio, Rzym 1981. Dalej FC.

[3] Zob. tenże, Nadzieja odzyskana. Drogowskazy dla małżeństw niesakramentalnych, Kraków 1998, s. 85-88.

[4] T. Wielebski, dz. cyt., s. 303; A. Młotek, Troska duszpasterska o małżeństwa niesakramentalne, Homo Dei, nr 2/1982, s. 118.

Komentarze  

 
#3 ala 2011-06-05 15:35
O ile wiem to Kościół nie uznaje rozwodów, a więc każde opuszczenie małżonka i życie z osobą której się nie ślubowowało to życie w cudzołóstwie. A tu się okazuje, że to wcale nie cudzołóstwo tylko niesakramentaln e małżeństwo! I jeszcze nie może się rozstać, bo mają dzieci czy wspólne mieszkanie. Czyli zobowiązania względem dzieci ze zdrady małżeńskiej są ważniejsze niż przysięga małżeńska? Czego to się można dowiedzieć czytając co wypisują niektórzy księża.
 
 
#2 dorota.K 2011-05-03 00:03
Bog czasem pozwala na sytuacje nasze w zyciu,kiedy nam daje wolan wole i wybor za czym chcemy podazac.Jestesm y powolani do milosci,wiec i kazdy z nas jej pragnie.Objawia ona prawda jest to ,ze JEZUS JEST JEDYNA MILOSCIA-I NA TEJ MILOSCI BUDUJY NASZA MILOSC TU NA ZIEMI-mamy do niej drogowskazy,kto ry dal nam sam OJCIEC WSZECHMOGACY,kt ory pragnie jedenego-naszeg o szczesci-MILOSC I.
 
 
#1 kasia 2011-04-18 20:24
uważam, że nawet osoby zobowiązujące się do życia na sposób braterski, nadal są w stanie grzechu, bo łamią przysięgę małżeńską: "nie opuszczę cię aż do śmierci". Czy w normalnych warunkach, tj w czasie trwania małżeństwa, gdyby jeden małżonek zamieszkał z obcą osobą i mieszkał z nią parę miesięcy, to dostałby rozgrzeszenie? Myślę, że nawet gdyby nie uprawiał z nią seksu, to żaden ksiądz nie udzieliłby mu absolucji tylko kazał wrócić do żony.
 

Słowo na Niedzielę

"Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,a Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy."
J 14,23

Msze Święte

Niedzielne (po Polsku):

13:30 – z udziałem dzieci
(od września do 20 lipca 2014)
12:30-13:15 - spowiedź

19:30 – wieczorna
(cały rok)
18:00-19:00 - spowiedź

Po Mszach Świętych serdecznie zapraszam na nieformalne spotkanie oraz herbatę lub kawę do Domu Parafialnego.
o.Adam

więcej...

Polecamy

http://jezuici.pl/wp-content/uploads/2012/11/jezuici-pl-logo.png

http://www.jesuit.org.uk/sites/all/themes/jesuits_omega/logo.png

http://rcdow.org.uk/res/images/logo.png

http://csk.jezuici.pl/wp-content/uploads/2013/03/baner-deon1.jpg

http://www.deon.pl/gfx/deon/userfiles/images/pawel/w_tresci/serwispapieski2.jpg

http://pliki.opoka.org.pl/spo/images/opoka.png

Wiara.pl - logo

http://www.gdansk.ksm.org.pl/images/baner_gosc_niedzielny.jpg